Kto w dzieciństwie nie lubił podjadać surowego ciasta prosto z miski. Ja lubię to do dziś, choć nie ma to już tyle uroku, co wtedy gdy ciasto robiła mama a podjadało się ukradkiem palcem. Bo dziś ciasto piekę sama, a surowe mogę zjeść nawet całe wielką łyżką, bez konsekwencji, no może oprócz bólu brzucha. Ale to już nie to samo, bo zakazany owoc smakuje lepiej:) Murzynek na surowo smakuje pysznie, a po upieczeniu i z polewą jeszcze lepiej.

Przepis klasyczny, zna go pewnie dużo osób, ale murzynek z niego tak pyszny, że wart przypomnienia. Ochoty na takie ciasto nabrałam po przeczytaniu tego przepisu. Zamiast mąki pszennej dodałam żytniej. I zapomniałam o proszku do pieczenia (!), a mimo to jak ładnie wyrósł! Ale nie radzę go specjalnie pomijać z uwagi na możliwość skasowania zakalca:)

MURZYNEK

SKŁADNIKI:

* Kostka masła * 1 i 1/2 szklanki cukru * 1 i 1/2 szklanki mąki żytniej * 4 łyżki kakao  * 4 jajka * 2 łyżeczki proszku

WYKONANIE:

Masło roztopić w małym garnuszku razem z cukrem i kakao; ostudzić. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli, żółtka osobno na puszystą masę. Do żółtek dodać mąkę i przestudzone kakao – zmiksować. Dodać pianę i delikatnie wymieszać. Ciasto wylać do okrągłej foremki i piec ok.25-30 minut w temp.180 stopni. Ostudzony polać czekoladą albo lukrem z kakao.

Smacznego, życzy Pani Kanka.  

Reklamy