Gdy przeczytałam o dobroczynnym działaniu siemienia lnianego dla układu pokarmowego i w ogóle całego organizmu, postanowiłam włączyć je do mojej codzienne diety. Długo szukałam sposobu by jak najlepiej je wykorzystać. Na początku zaczęłam dosypywać prosto z paczki całe ziarna na kanapki, do wypieków, sałatek itp. Nie wyobrażałam sobie natomiast  jedzenia go w sposób najbardziej tradycyjny, czyli w postaci kleiku o nieprzyjemnej konsystencji.

Przystępny sposób „dawkowania” znalazłam na opakowaniu siemienia firmy Sante. Oprócz przepisów na wwn (wyżej wymieniony niedobry) kleik, znalazłam tam ciekawy przepis i postanowiłam się nim z wami podzielić. 

SPOSÓB NA SIEMIĘ LNIANE

Dowolną ilość siemienia lnianego wysypujemy na suchą, dobrze rozgrzaną patelnię i krótko podprażamy pod pokrywką. Cały czas ruszamy patelnią lub mieszamy drewnianą łyżką, by nie przypalić ziarenek. Gdy ostygnie rozgniatamy je w moździerzu (ja wrzucam do blendera) i dodajemy trochę soli kamiennej. Tak przygotowaną mieszanką posypujemy ulubione kanapki. Przechowujemy w szczelnym pojemniczku. Ja trzymam w słoiczku w lodówce.

Bardzo polubiłam tak przygotowane siemię. Pierwszy słoiczek skończył mi się kilka dni temu i kanapki zostały takie biedne bez posypki… Dziś wreszcie uzupełniłam braki i przygotowałam kolejną porcję.

Gdy siemię się podgrzewa, w kuchni zaczyna delikatnie orzechowo pachnieć. W kanapce siemienia prawie nie czuć, ale gwarantuję że nasz organizm je poczuje i wykorzysta wszystkie jego cenne składniki.

Na zdrowie! Poleca Pani Kanka

Advertisements