O wegetariance i mięsożercy

Po dłuższym przestoju wracam do równowagi, gotowania i blogowania. Dobry nastrój idzie u mnie w parze z chęcią tworzenia i dbania o siebie, a więc i gotowania. Na dobry (drugi) początek kilka moich refleksji o wegetarianizmie, kocim żarciu, a na deser, a właściwie późną kolację pizza szpinakowa.

Zawsze mnie irytowały posty ze zdjęciami kotów czy psów na blogach kulinarnych. Tu jedzenie a tu pies…jakoś mi to nie wygląda apetycznie.

A teraz?

No cóż, jakby to powiedzieć;)

Jakiś czas temu zrezygnowałam całkowicie z jedzenia mięsa, a do naszego domu wprowadził się mięsożerca i to na dodatek darmozjad co sam sobie nawet  jeść nie zrobi.

Do niedawna jadłam okazyjnie ryby i owoce morza. Polubiłam je bardzo mieszkając w Hiszpanii. Paella z krewetkami w całych jeszcze pancerzach, zupa rybna czy ryba pieczona, wszystko to świeże nie przesadnie przyprawione, pyszne. Jadałam je w dużych ilościach, ale od pewnego czasu coraz rzadziej i rzadziej, aż przestałam mieć ochotę na jakiekolwiek mięso, nawet to najdelikatniejsze. Nieporównywalna jakości ryb i owoców morza, jakie dostać można mieszkając na wybrzeżu ciepłego kraju a w głębi naszego kraju, to już całkiem inny temat. Weźmy choćby krewetki -kupione w polskim (nawet najbardziej super-) markecie są pełne chemii, glazury i do tego jeszcze drogie jak… szkoda gadać. Tak więc jestem już 100 procentową wegetariankę. Laktoowowegetarianką mówiąc ściślej.

Za to do naszego domu wprowadził się mięsożerca. Te kilka dni, które jest z nami sprowokowały mnie do wielu refleksji, poszukiwań i rozmów.

Kot jest drapieżnikiem, jego układ pokarmowy jest przystosowany do gryzienia i trawienia mięsa. Mimo  że sama jestem wegetarianką, na pewno nie zmuszę go do zostania jaroszem. Pół biedy, że jestem vege bardziej ze względów zdrowotnych niż etycznych, więc po jakimś czasie pewnie zobojętnieje na widok jego michy i się po prostu przyzwyczaję. Ale pierwsze dni z Melexem wystawiły moją cierpliwość na próbę. Bo mięcho musi być.

Przeczytałam chyba każdy wątek na każdym kocim i na każdym vege forum i mnóstwo artykułów na temat zdrowego żywienia kota. Zorientowałam się że większość karm, jakie można kupić w przeciętnym markecie czy sklepie zoologicznym jest pełna chemii, a zawartość mięsa (które powinno stanowić w jego diecie większość) ma na poziomie poniżej kilkunastu, a czasem nawet poniżej 5 procent. Fast food o ładnym kształcie i kolorze dla kotów. Barwione na różne kolory ziarenka w różnych kształtach. Jakby to robiło kotu jakąkolwiek różnicę. A chcąc dawać Melexowi to co najlepsze…

Po kilu ładnych (bardzo łaaadnych) latach odwiedziłam rzeźnika. Koleżanka mówi, że mięso w lodówce kojarzy jej się z prosektorium. Wystają nogi kurczaka z lodówki… Mi też jakoś dziwnie patrzyło się na serca i żołądki, które wesoła Pani poleciła i zapakowała w foliówkę śmiejąc się przy okazji ze mnie wegetarianki u rzeźnika i mi mówi, że trzeba było myśleć wcześniej. No właśnie, trzeba było. Mięso chyba jednak kupować i kroić będzie W.  Można by jedynie kupować gotowce, ale one i tak zawierają mięso, więc problem dla wegetarian nie znika, a jedynie jest zakamuflowany z kolorowe opakowanie. Dość gadania na dziś, pasztecik słodko śpi, ja poszukam jeszcze dla niego jakiejś dobrej jakościowo karmy, a tymczasem my na kolację…

Pizza ze szpinakiem na cienkim kruchym cieście.

CIASTO:  

* Saszetka suchych drożdży + pół szklanki ciepłej wody

* Ok. pół kilograma maki pszennej 

* 2-3 łyżki oleju z pestek winogron

* Sól, zioła prowansalskie

DODATKI:  

*Szpinak *Cebula  *Czosnek  *Oliwa *Zioła  *Mozarella

SOS CZOSNKOWY:  

*Pół na pół majonezu i kwaśnej śmietany 

*Pokrojony lub przeciśnięty przez praskę czosnek.

WYKONANIE:

Drożdże wsypać do ciepłej wody i odstawić na 15-20 minut. Po tym czasie wodę i olej wlać do dużej miski, wsypać przyprawy, mąkę i wyrobić ciasto, w razie potrzeby dolewając ciepłej wody. Ciasto powinno być delikatne i elastyczne. Podzielić na 4 części i zostawić w misce przykrytej ściereczką do wyrośnięcia na min.godzinę. Z każdej części uformować spód do pizzy okrągły, kwadratowy, dowolny. Ponieważ mi się nigdy nie chce wałkować ciasta, rozlepiam je po prostu palcami na wyłożonej folią aluminiową i posmarowanej oliwą blaszce. Pizza może nie jest równa ale tak samo smaczna jak okrągluśka. Na wierzch nałożyć pokrojoną cebulę i czosnek, porwane liście szpinaku, skropić oliwą posypać ziołami i wstawić do pieca na 20 minut i 220 stopni. Chwilę przed wyciągnięciem położyć na wierzchy mozarellę. Podawać z sosem czosnkowym.

Smacznego, życzy Pani Kanka i Melex (który swojej michy nie pokaże)

Reklamy