Przez jakiś tydzień, może dwa, byłam całkowicie pochłonięta lekturą strony internetowej i forum www.bioslone.pl, na których propagowane są przepisy na zdrowie Józefa Słoneckiego i grupy jego zwolenników.

Bo tak to jest, że co jakiś czas wyszperam w internecie jakiegoś szarlatana/uzdrowiciela/zbawiciela  lub całkiem do-rzeczy człowieka, zajmującego się odżywianiem, naturalnym leczeniem i ogólnie zdrowym podejściem do życia. Pan Słonecki szarlatanem nie jest – żeby nie  było. I czytam, oglądam, czytam z wypiekami na twarzy, wierząc, że wreszcie znalazłam tą właściwą metodę odżywiania albo uniwersalną receptę na wszystkie choroby, których źródłem jest brak lub nadmiar czegoś tam. I teraz wystarczy tylko… 

Fascynacja minęła, jak większość poprzednich. Znów uświadomiłam sobie, że panaceum to przecież mit. I choć ogólne założenia Józefa Słoneckiego są mi bliskie, to nie ze wszystkimi jego twierdzeniami się zgadzam. Niemniej jednak na stronie znaleźć można naprawdę wiele ciekawych informacji, porad, przepisów, np. teorię powstawania chorób w organizmie człowieka, propozycję diety prozdrowotnej czy mikstury oczyszczającej. Zainteresowanych odsyłam prosto na stronę internetową, by sami mogli sobie wyrobić opinie. 

A do mojego jadłospisu wszedł na stałe koktajl błonnikowy.  

Mielę w młynku trochę ziaren, najlepiej razem z łupkami, czasem daję też orzechy. Sypie z paczki na oko po łyżce, czasem sypnie się więcej. Blenduję owoce i mieszam z tak przygotowanymi ziarnami. A czasem mieszam je tylko z jogurtem i jem z muesli i jabłkiem na śniadanie. 

Pyszny i prze-zdrowy mix!

Koktajl błonnikowy 

Składniki

* Po łyżce: siemienia lnianego, niełuskanych pestek słonecznika i niełuskanych pestek dyni,

* Jabłko i kiwi,

*Mały kefir.

Wykonanie:

Ziarna mielimy w młynku na mąkę. Do dzbanka wsypujemy pokrojone owoce, zmielone ziarna, jogurt i rozdrabniamy blenderem na gładko.  

Na zdrowie! 

Oryginalny przepis na koktajl i wszelkie informacje na jego temat tutaj.

Reklamy