Dość rozpowszechniona jest opinia, że wegetarianie żywią się głównie soją: kotletami sojowym, tofu, mlekiem sojowym itd. A mi się wydaje, że rozsądni wegetarianie mają jednak bardziej zróżnicowaną dietę, a nie zdziwiłabym się też wcale, gdyby okazało się, że mięsożercy jedzą soi od nich więcej. Jest ona bowiem często dodawana do wędlin, pasztetów jako wypełniacz, do słodyczy, nabiału, przetworów. 

Osobiście za soją nie przepadam, zdecydowanie wolę inne warzywa strączkowe. Poza tym zawsze, gdy jej używam gdzieś tam na horyzoncie majaczy podejrzana sprawa GMO. Soja jest jedną z najczęściej modyfikowanych roślin uprawnych. Podobno większość upraw GMO jest wykorzystywana jako pasza dla zwierząt. Na szczęście dla roślinożerców i nieszczęście dla zwierząt. Poszukując informacji o pochodzeniu soi używanej przez polskich producentów sojowych cudów, znalazłam przy okazji dużo ciekawych, trochę zabawnych, trochę dziwnych produktów. Parówki sojowe to standard. A co powiecie na: bitki wegetariańskie, gulasz weguś, vege nuggets o smaku drobiowym w pysznej chrupiącej panierce, flaczki sojowe. Flaczki? Sojowe? I jeszcze mój zagraniczny faworyt: firma Tofurky i jej produkty: Roast Beef Style Deli Slices, Tofurky Italian Sausage i jest też Tofurky Kielbasa;)

Powiem szczerze – ja bym raczej te produkty omijała, bardziej niż ze zdrową żywnością, kojarzą mi się z fast foodem, są wysoko przetworzone, mają dużo dodatków, już nawet nie chcę wnikać czy zdrowych. A w ogóle po co je kupować? Odkąd  raz przeczytałam skład parówek sojowych kilka lat temu, odtąd zawsze omijałam wszelkie takie wymysły szerokim łukiem. Nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby szukać zamienników mięsa, czy smakujących jak mięso produktów. Po co? Wegetarianizm pozwala otworzyć się na całe morze nowych smaków i produktów, które wcześniej jadało się rzadko, bądź wcale. Nowe warzywa, zboża, nasiona, orzechy, przyprawy i sposoby przyrządzania potraw… po co wracać do kiełbasy?

No ale niech będzie. Spróbowałam, bo jakoś mnie kusił ten smak. Smalec wegetariański. Wyszedł nawet dobry, szczególnie z ogórkiem kiszonym albo konserwowym i posypany szczypiorkiem. Ale, jak dla mnie nie aż tak smaczny jak pasztety i smarowidła z innych warzyw strączkowych. Bo ta soja jakaś taka tekturowa;)

Smalec wegetariański

* Kostka masła (lub jak kto woli margaryny)

* 2 cebule

* 1 jabłko

* Kilka łyżek granulatu sojowego (albo drobnej kostki sojowej)

* Majeranek 

* Sól, pieprz

Cebule pokroić w kostkę i przesmażyć na maśle, dodać starkowane na dużych oczkach jabłko, majeranek, sól i pieprz. Granulat sojowy przyrządzić według przepisu na opakowaniu (u mnie wystarczyło tylko zalać go odpowiednią ilością wody i odstawić do napęcznienia). Wszystko przelać do naczynia, wymieszać i zalać resztą roztopionego masła.

Smacznego wszystkim vege i nie, życzy Pani Kanka.

Reklamy