Dziś przepis na mój ulubiony pasztet strączkowy, czyli z białej fasoli z dodatkiem pieczarek i cebuli, przyprawiony tylko dużą ilością pieprzu, soli i natki.

Proporcje składników u mnie zazwyczaj na oko:  fasoli może być więcej, cebuli mniej, nic się nie stanie jak nie będzie pieczarek, jajko też można pominąć, wtedy najwyżej pasztet będzie mniej spoisty, ale ja i tak później rozsmarowuje go na kanapki, więc nie szkodzi, że się trochę kruszy. Można dodać ulubione przyprawy, prażone siemię lniane czy pestki słonecznika.

Najlepszy na kanapki z rzodkwią, rzepą, ogórkiem kiszonym czy chrzanem- to w wersji zimowej, bo w lecie – z jakimkolwiek świeżym warzywem.

PASZTET Z FASOLI

SKŁADNIKI:

* szklanka fasoli (objętość przed moczeniem i gotowaniem), u mnie tym razem pół na pół białej i zielonej fasolki mung

* 200 gram pieczarek

* 2 duże cebule

* jajko

* bułka tarta/ len mielony

* olej, sól, pieprz

* zielenina – jak najwięcej 

* prażone siemię lniane, pestki słonecznika.

WYKONANIE:

Fasolę przepłukać i namoczyć, najlepiej zostawić ją w wodzie na całą noc. Następnego dnia zmienić wodę i gotować do miękkości może być z dodatkiem kminku (ok. 40 minut). Przełożyć do dużej miski i zmiksować blenderem. Cebulkę i pieczarki drobno pokroić i przesmażyć, przełożyć razem z olejem do miski, dodać  posiekaną natkę, siemię lniane, słonecznik, jajko i przyprawy. Dokładnie wymieszać. W razie gdyby masa była zbyt gęsta, dodać olej lub jeszcze jedno jajko, jeśli będzie za rzadka dosypać trochę bułki tartej bądź lnu. Masę przełożyć do wysmarowanej olejem i wysypanej lnem foremki. Można kilka razy uderzyć foremką o stół czy podłogę, posypać lnem i poprzyciskać pasztet dużą łyżką do dna, by był bardziej zbity. Piec pół godziny w temp. 200 stopni.

Po upieczeniu najlepiej zostawić do całkowitego ostudzenia, czego mi osobiście nigdy się nie udaje zrobić, od razu wydłubuję z foremki kawałek na spróbowanie, potem plaster na kanapkę itd;) 

Smacznego, życzy Pani Kanka.

Reklamy