Dziś mało konkretnie, bo to raczej zachęta, niż przepis.

KASZA JAGLANA

Ponoć najzdrowsza z kasz. Zawiera dużo witamin z grupy B, wapnia, żelaza i innych cennych składników; o wiele więcej niż kasza manna, jęczmienna czy nawet gryczana. Jest lekkostrawna ale bardzo pożywna. Nie zawiera glutenu, jest zasadowa, ma działanie rozgrzewające. Jest najlepsza! A tak rzadko używana (zazwyczaj).

Odkąd ugotowałam i zjadłam ją pierwszy raz, zagościła w moim sercu i na talerzu na dobre. Jest pyszna, a świadomość, że taka zdrowa sprawia, że smakuje mi jeszcze bardziej:)

Kasza jaglana na ciepło z różnymi owocami świeżymi i suszonymi, orzechami, pestkami, czasem polana jeszcze miodem, masłem albo jogurtem, to moje ulubione śniadanie. Polecam dla znudzonych kanapkami albo zmarzluchów. Jaglanka gotuje się bardzo szybko, więc można z powodzeniem przyrządzić sobie ją rano przed pracą. Nawet ja zdążę. Nawet jak się śpieszę;)

Sposób przyrządzania:

Około pół szklanki kaszy (na 1 porcję śniadaniową) wsypać do małego garnuszka i kilka razy przepłukać pod bieżącą wodą. Kasza jaglana ma w sobie wyjątkowo dużo pyłu, który nie wiem czy jest kaszą czy czymś innym, więc dla pewności płuczę, aż woda będzie klarowna. Po wypłukaniu i odsączeniu wody, zalać 1-1,5 szklanki wody, dodać szczyptę soli i doprowadzić do wrzenia. Gotować pod przykryciem 10 minut na bardzo małym ogniu, 2-3 razy mieszając. Odstawić jeszcze na chwilę, aż kasza całkowicie wchłonie wodę i napęcznieje. Przełożyć do miseczki i obłożyć ulubionymi dodatkami, albo tymi które są akurat pod ręką.

 A tu moje ostatnie mistrzowskie śniadanie, czyli jaglanka obłożona tak, że jej nie widać, tym, co było pod ręką, czyli bananem, grejpfrutem, siemieniem lnianym, sezamem, pestkami dyni i orzechami włoskimi. 

Na zdrowie! Pani Kanka 

Advertisements