Mój wewnętrzny głos woła o wiosnę.  Słońce przyświeca i już by się chciało jeść młode warzywa a nie jakieś zeszłoroczne bulwy czy plastik z marketu;) Niestety jeszcze trochę to potrwa. A tymczasem dla zmyły zielona zupa.
Skąd ten brokuł? Gdzie urósł i kiedy? Zbywam te pytania milczeniem i cieszę oko i podniebienie zieloną zupą.

ZIELONA ZUPA

* z włoszczyzny ugotować bulion,

* w drugim garnku podsmażyć na maśle (masła nie żałować!) pokrojoną cebulę, dorzucić 1-2 ząbki czosnku i (wszystkie) różyczki brokuła,

* następnie zalać to odcedzonym z warzyw bulionem i gotować aż brokuł zmięknie,

* doprawić do smaku solą i pieprzem i zmiksować blenderem.

* posypać zieleniną i smacznego!

Panikanka.

Reklamy