Znów dopadł mnie okres kuchennej powtarzalności.  Jak zawieszona gotuję i piekę w kółko to samo. Curry z młodej włoszczyzny i tego co wpadnie po drodze do gara, ogórkowa z małosolnych, młode ziemniaki z naczynia żaroodpornego i chleb na zakwasie o standaryzowanym składzie. Może być też bigos z młodej kapusty świeżej i młodej kiszonej, bo takie cuda sprzedaje zaprzyjaźniony Pan z ryniacza. Oby pożywnie, dużo, szybko i najlepiej bez garów do mycia. Zmieniły mi się godziny pracy i nic mi się przez nie nie układa. Nie docieram na targ, zaniedbuję naukę, nie ma jak umówić się z mamą na skajpa przy porannej kawie, czasu wolnego jakoś mniej… Ale aby nie narzekać tylko, bo lato w końcu mamy, co mnie raczy kilogramem pysznych owoców dziennie – w nowym miejscu mam więcej przestrzeni,  świeżego powietrza i słońca! A słońcem to się w lato żywię;) Powoli więc się przyzwyczaję i rozkręcę. Tymczasem polish vege summer on plate:)

jeszcze tylko trochę zieleniny…

…i można szamać młody bigos;)

ogórkowa z młodymi ziemniakami

znów bigos, tym razem z kaszą gryczaną i jajkiem

no i everlasting curry z ryżem i bobkiem;)

Reklamy