Czas leci szybko, blog mi znów podupadł…

Mały robal rosnący w brzuchu i studia zaoczne wysysają ze mnie energię i już nie starcza sił na działalność w sieci. Co nie znaczy, że nie gotuję.

Zazwyczaj to jednak nic wymyślnego, sprawdzone, szybkie dania, improwizowane kotlety. Dużo różnych kasz, do tego warzywa i owoce przytachane z rynku. Świeże soki i szejki, trochę pestek i orzechów, trochę za mało strączków…

Botwinka, pikantne rzodkiewki, wielki szczypior, młoda kapusta, kalarepka, po kilo truskawek dziennie…to już przejedzone. Czekam, aż stanieją bób i fasolka szparagowa, maliny i czereśnie. Potem przyjdzie czas na moje ulubione śliwki. 

Muszę posprzątać zamrażarkę po zimie, żeby zamrozić trochę lata, dla siebie, męża i nowego członka rodziny. Książki kucharskie idą w odstawkę, czytam teraz głównie o dzieciach.

Czasem trzeba zwolnić rytm, czasem nie ma innego wyjścia.

Cały czas zaglądam na ulubione blogi i zapisuję w pamięci przepisy do wypróbowania. W w przypływie energii wypróbuję.

Letnie zielone obiady.

duszona młoda kapusta, kasza jęczmienna, obowiązkowa zielenina

kotlety z kaszy pęczak, ryżu i słonecznika, sos pomidorowy, fasolka z masłem i buraki pieczone

pieczone kotlety z kaszy jaglanej, curry z młodej włoszczyzny i szpinaku, pomidory, zielenina, zielony koktajl

makaron razowy z twarogiem, truskawkami, daktylami i orzechami, pestkami

100_3572kotlety z grochu i pieczarek, ryż z sosem pomidorowym, marchewka i seler

młode ziemniaki z zielonym sosem (olej rzepakowy, cytryna, czosnek, zielenina) jajko sadzone, pieczarki duszone, sok z buraka

Pięknego lata!:)

Reklamy