W tym roku odkryłam dwie przepyszne dżemowe kompozycje: śliwki z czekoladą i gruszki z kardamonem. Najchętniej przytargałabym do domu po 100 kilo śliwek i gruszek, worek kakao i kardamonu i zamknęła wszystko w słoiki na zimę. Ale to nie ma moje siły…

Nie jestem specem od przetworów, nie wiem czym różnią się dżemy od konfitur, marmolady od czatnejów. Próby pasteryzacji najczęściej kończą się gwałtownym wypływem zawartości ze słoika, przypaleniami, ogólnym chaosem w kuchni i oparzeniami pierwszego stopnia. Podam więc może tylko skład dżemów, bez proporcji ani dokładnej recepty:

1. Dojrzałe gruszki + wyłuskane i roztarte w moździerzu ziarna kardamonu.

Owoce pokroiłam razem ze skórką, wrzuciła do garnka, dodałam zmielony kardamon, rozgotowałam i odparowałam nadmiar soku. Gruszki były na tyle słodkie, że  nie dodawałam do nich żadnego dodatkowego cukru. Przełożyłam do wyparzonych słoików i pozostawiłam do ostygnięcia pod ręcznik, do góry dnem.

2. Dojrzałe śliwki + ciemne kakao + daktyle do posłodzenia.

Wypestkowane śliwki i suszone daktyle wrzuciłam do garnka, rozgotowałam, odparowałam nadmiar soku, dodałam kakao i całość zmieliłam blenderem. Napełniłam wyparzone słoiczki (i swój brzuch;)

Gdybym tak mogła podawać tylko receptury, a ktoś by mi te owoce targał, mył, kroił, gotował, smażył, prażył, wyparzał i ładował w słoje na zimę ;)

Przetwory są bardzo pracochłonne…

Reklamy