Dziwne, że na moim blogu nie pojawił się jeszcze przepis na ciasto marchewkowe…

Od niego zaczęła się chyba moja pasja szukania nowych smaków, jeszcze w liceum. Na studiach piekłam tylko takie ciasto, zawsze polewając je roztopioną czekoladą. Cała blacha rozchodziła się zaraz po upieczeniu, bo zawsze było kogo częstować. Dziś też koniecznie musi być polane grubą warstwą czekli. W trosce o podniebienie męża;)

Stary przepis zgubiłam, dziś piekę według takiego. Bardzo szybko się go robi, ciasto ładnie rośnie, jest ciężkie, wilgotne i smaczne.

Składniki:

* 500 gram mąki pszennej

* 500 gram marchewki

* 1 szklanka cukru / zazwyczaj daję dużo mniej

* 4 jajka

* 1/2 szklanki oleju

* przyprawy korzenne według uznania: cynamon, gałka muszkatołowa,

* 2 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody

* można dodać dużą łyżkę kakao, orzechy i rodzynki

Wykonanie:

Marchewki starkować na tarce z dużżżymi oczami.  W misce wymieszać mąkę, cukier, proszek, przyprawy, orzechy. Dodać marchewkę i wymieszać drewnianą łyżką, tak aby mąka dobrze oblepiła marchewkowe wiórki. Następnie dodać jajka i olej i wymieszać tą samą łyżką. Ciasto wychodzi bardzo gęste. Wylać na wyłożoną papierem do pieczenia foremkę – ja zazwyczaj piekę w keksówce i wstawić do nagrzanego na 180 stopni pieca na około godzinę czasu.

Przepis pochodzi z tej strony: KLIK!

Tu całkiem inny przepis na ciasto marchewkowe, a właściwie daktylowo-marchewkowe, bez dodatku cukru. Na pewno zdrowsze niż poprzednie, bardziej suche i kruche, dobrze polać je jakimś fajnym lukrem: KLIK!

A tu jeszcze dwa inne przepisy na marchewkowce, jeszcze przeze mnie nie wypróbowane, czekają w kolejce: Z kokosem KLIK! I bardziej wykwintne przekładane z ananasem KLIK!

Smacznego!

 

Reklamy