Posts tagged ‘dodatki na kanapki’

Masło migdałowo-kokosowe

Domowe mało orzechowe wiadomo… można sobie ukręcić z każdego rodzaju orzechów. Wystarczy je tylko podprażyć i mielić i mielić, mielić… aż się wreszcie zmielą na gładko. Można dodać trochę oleju o neutralnym smaku, soli, posłodzić, dodać cynamonu, chilli czy innych przypraw według woli. 

Najpyszniejsze masło orzechowe jakie jadłam było wyprodukowane z nerkowców i zakupione w super-eko-mega-zaopatrzonym sklepie Natuurwinkel w Bredzie, gdzie kiedyś mieszkaliśmy. Gdy przestąpiłam jego próg po raz pierwszy, łezka w oku mi się zakręciła od nadmiaru i przepychu;) Można tam było kupić przepyszne małe pomarańczki o intensywnie czerownym miąższu, pachnący pasternak,  pyszne jogurty owocowe bez cukru pakowane w słoiki i inne takie. Ah, zatęskniłam za tymi uginającymi się półkami pełnymi eko i fair trade produktów w przystęponych cenach. Bo jak odwiedzam mojego Żóltego Ceska, to czasem wiatr wieje między półkami;)

No nictam! Nie ma co narzekać! Pozostaje radosna domowa produkcja:) Dziś sobie wymyśliłam takie cudo: 

Masło migdałowo- kokosowe

Składniki:

* szklanka migdałów

* szklanka wiórków kokosowych

* 1-2 łyżki oleju sezamowego

Wykonanie:

Migdały uprażyć na suchej patelni i przesypać do miski. Następnie uprażyć wiórki kokosowe. Gdy wszytsko nieco przestygnie, wsypać do blendera, dodać łyżkę oleju i zmiksować na gładko. Zajmie to dość dużo czasu, więc potrzebne są ze dwie przerwy na regenerację sił (blendera).

Takie masło smakuje pysznie zarówno do słodkich jak i wytrawnych kanapek. Mi smakowało na kanapkach z bananami i pomidorami. Osobno oczywiście:)

Smacznego!

Krem czekoladowy-zdrowsza wersja Nutelli.

A to taka ciekawostka, którą znalazłam niedawno. Zdrowsza wersja Nutelli. Bez czekolady i orzechów, za to z kaszą jaglaną, miodem i karobem. Może nie wygląda tak gładko jak prawdziwa Nutella, ale jeśli się szuka jej zdrowszej alternatywy to polecam wypróbować ten przepis. Na kanapki i do naleśników. U mnie się sprawdza. Oryginalny przepis tutaj . Tam masło klarowane i krem posłodzony daktylami. Warto zajrzeć. 

Krem czekoladowy

* pół kostki masła
* łyżka kakao
* łyżka karobu
* 3 kopiaste łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
* 2 łyżki miodu, szczypta wanilii.

Rozpuścić masło, dodać kakao i karob wymieszać. Ściągnąć z ognia, dodać kaszę i wymieszać, na końcu dodać miód i wanilię. Zmiksować blenderem na gładką masę. Wstawić do lodówki do stężenia. 

Smacznego. Panikanka.

Kiełki

Wklejam zdjęcia moich kiełków, bo nie mogę się oprzeć, żeby ich nie pokazać i o nich nie napisać. Bo suche, niby martwe ziarno, a podlane wodą pęcznieje, pęka i zaczyna rosnąć. To takie piękne, samo życie! Wybaczcie egzaltacje, ale  mamy dziś Dzień Ziemi, więc można się naturą pozachwycać:)

W tym roku po raz pierwszy zabrałam się za hodowlę kiełków. Na dworze wszystko kwitnie, a ja mam coraz większą ochotę chrupać młode, surowe warzywa. Zanim pojawią się one na rynku, proponuję kiełki. Maja w sobie mnóstwo witamin, mikroelementów i cennych łatwo przyswajalnych składników odżywczych. Idealnie nadają się na ten właśnie okres w roku, by wzmocnić się po zimie i przeżyć ciężkie początki wiosny;) Słońce mocno już przygrzewa, ale nie samym słońcem człowiek żyje. Czekam na wybuch zielonej bomby. Z kiełkami czekam cierpliwie.

Do hodowli wystarczą na początek 2 słoiki – większy i mniejszy, kawałek gazy, gumka recepturka, no i oczywiście nasiona.Na początek może być soczewica – z moich badan wynika, że zawsze się udaje.

Więcej informacji na temat zalet kiełków, szczegółowy opis różnych sposobów hodowli, rodzajów nasion itd. można znaleźć np. tutaj.

A ja wyciągam wiaderko kiełków do każdego posiłku. Biorę garść, rozkładam sobie na dłoni i podziwiam.  Czasem oglądam każdy jeden po kolei i się zachwycam i wzdycham i chrupie pojedynczo. I garściami też. Posypuje kanapki, sałatki, kasze, sosy, sypię prosto do buzi:)

Na zdrowie!

Siemię lniane

Gdy przeczytałam o dobroczynnym działaniu siemienia lnianego dla układu pokarmowego i w ogóle całego organizmu, postanowiłam włączyć je do mojej codzienne diety. Długo szukałam sposobu by jak najlepiej je wykorzystać. Na początku zaczęłam dosypywać prosto z paczki całe ziarna na kanapki, do wypieków, sałatek itp. Nie wyobrażałam sobie natomiast  jedzenia go w sposób najbardziej tradycyjny, czyli w postaci kleiku o nieprzyjemnej konsystencji.

Przystępny sposób „dawkowania” znalazłam na opakowaniu siemienia firmy Sante. Oprócz przepisów na wwn (wyżej wymieniony niedobry) kleik, znalazłam tam ciekawy przepis i postanowiłam się nim z wami podzielić. 

SPOSÓB NA SIEMIĘ LNIANE

Dowolną ilość siemienia lnianego wysypujemy na suchą, dobrze rozgrzaną patelnię i krótko podprażamy pod pokrywką. Cały czas ruszamy patelnią lub mieszamy drewnianą łyżką, by nie przypalić ziarenek. Gdy ostygnie rozgniatamy je w moździerzu (ja wrzucam do blendera) i dodajemy trochę soli kamiennej. Tak przygotowaną mieszanką posypujemy ulubione kanapki. Przechowujemy w szczelnym pojemniczku. Ja trzymam w słoiczku w lodówce.

Bardzo polubiłam tak przygotowane siemię. Pierwszy słoiczek skończył mi się kilka dni temu i kanapki zostały takie biedne bez posypki… Dziś wreszcie uzupełniłam braki i przygotowałam kolejną porcję.

Gdy siemię się podgrzewa, w kuchni zaczyna delikatnie orzechowo pachnieć. W kanapce siemienia prawie nie czuć, ale gwarantuję że nasz organizm je poczuje i wykorzysta wszystkie jego cenne składniki.

Na zdrowie! Poleca Pani Kanka