Posts tagged ‘garam masala’

Świeżo mielona Garam masala i ryż z sosem

Koleżanka przyniosła do pracy wielkie, chyba kilogramowe opakowanie ziarnistej Garam masali, którą dostała od siostry z Ameryki. Szał! Sypnęła od serca.  Mam jej cały słój, starczy na ładnych parę lat;) biorąc pod uwagę częstość przygotowywania przeze mnie orientalnych potraw.

Próba pierwsza. Sycący sos przyprawiony świeżo mieloną mieszanką, podany z ryżem. W sam raz na zimowy obiad, gdy potrzeba węglowodanów i ciepła.

Ryż z sosem Garam Masala

Składniki:

* Szklanka ryżu pół na pół białego i brązowego,

* Pół szklanki soczewicy,

* Cebula, ząbek czosnku,

* 200 gram pieczarek, ziemniak,

* Puszka pomidorów pokrojonych bez skórki,

* 2 łyżki koncentratu pomidorowego 

*Sól

*Łyżka ziarnistej Garam masali podprażonej na patelni i zmielonej

Wykonanie:

Ugotować soczewicę i ryż. Na oleju podsmażyć pokrojoną cebulę, czosnek,  ziemniaka i pieczarki. Dodać pomidory, koncentrat, soczewicę, ewentualnie trochę wody i dusić wszystko na małym ogniu. Doprawić solą i podprażoną i zmieloną garam masalą. Podawać z ryżem.  

Smacznego, życzy Pani Kanka.  

Reklamy

Aloo gobi

Kuchnia hinduska jest najsmaczniejsza ze wszystkich, które do tej pory poznałam. No może oprócz hiszpańskiej, ale ona nadaje się zdecydowanie  bardziej na lato, a teraz mimo że bez śniegu, to jednak mamy zimę.

Kuchnia hinduska kojarzy mi się z dużą ilością warzyw strączkowych i przepisów wegetariańskich w ogóle, z gęstymi, dość tłustymi sosami podawanymi z ryżem lub chlebem naan mmmm… Do tego mnóstwo aromatycznych przypraw, którym dania zawdzięczają swój smak (są takie, które przyprawia się nawet kilkunastoma różnymi!).

W tym roku Święty Mikołaj wpadł na pomysł, żeby jego urodziny uczcić w hinduskiej restauracji.  W każdej, w jakiej byłam do tej pory, smakowały mi wszystkie podane potrawy, choć nigdy nie umiałabym sama ustalić składów mieszanek przypraw w nich użytych. Danie, które zamówiłam tym razem – Aloo Gobi – tak mi zasmakowało, że postanowiłam odtworzyć je później w domu. Zaczerpnęłam boskiej wiedzy Świętego w sprawie przypraw i przeczesałam sklepy w ich poszukiwaniu. Najciężej było zdobić kmin rzymski. Gdy go kupiłam, od razu otworzyłam i rozgryzłam kilka nasion z ciekawości, i już wiedziałam że to jest właśnie to, co nadaje orientalny smak wielu hinduskim daniom.

Zaczerpnęłam jeszcze raz wszechwiedzy Świętego, mimo że już dawno po świętach, tym razem w sprawach proporcji.

Aloo Gobi,

czyli ziemniaki z kalafiorem w orientalnych przyprawach

SKŁADNIKI:

* 0,5 kg ziemniaków * 0,5 kg kalafiora

* 3 łyżki oleju roślinnego

 * 2 ząbki czosnku

* 1 łyżeczka nasion kminku

* 1 łyżeczka mielonej kolendry

* 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego

* 1 łyżeczka imbiru

* 0,5 łyżeczki kurkumy

* 0,5 łyżeczki soli

* szczypta chilli

* świeża kolendra do ozdoby (u mnie pietruszka, bo w sklepie kolendry brak)

WYKONANIE:

W dużym garnku rozgrzać tłuszcz, wrzucić nasiona kminku i podsmażyć aż zaczną trzaskać. Następnie wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki a gdy zmiękną, małe różyczki kalafiora i drobno posiekany czosnek. Pozostałe przyprawy zmieszać w miseczce z ok. 100 ml wody, zalać nią warzywa i dusić pod przykryciem ok 20-30minut, w razie potrzeby podlać wodą.

Podawać z ryżem lub hinduskim pieczywem.

 Aloo Gobi w restauracji miało dużo gęstego pomidorowego sosu, natomiast Mikołaj mówi, że oryginalne wygląda tak, jak to wyżej.

Smacznego, życzy HinduKanka.