Posts tagged ‘kalafior’

dynia i jesień

Melex masuje mi brzuch i zaciąga nowy ciepły kolorowy sweter z lumpa. Dzięki niemu przetrwam pierwsze jesienne dni. Coraz częściej zaszywam się w domu pod kocem, zamiast spacerów rozpoczynam nowy sezon z TVN-playerem. W tamtym roku wciągnęłam się w Top-Model, w tym oglądam Masterchefa ekhem;) Jestem podatna na takie telewizyjne atrakcje, dlatego nie posiadamy TV w domu, bo byłabym chyba uzależniona…

A w kuchni zaznajamiam się z dynią. W tamtym roku pierwsza nieudana próba – coś ala dyniowe risotto, co wyszło kompletnie bez smaku. W tym roku idzie mi lepiej. Zrobiłam warzywa pieczone z oliwą, czosnkiem i tymiankiem. Były papryki, marchewka, seler, pietruszka i oczywiście dynia w dużej ilości. Pyszne na ciepło. I była zupa dyniowo-kalafiorowa, która moim zdaniem wyszła genialnie jesienna.

Zupa kalafiorowo-dyniowa

Składniki na duży garnek:

* 2 marchewki * 2 pietruszki * seler * 6 ziemniaków

* lubczyk, ziele angielskie, liść laurowy 

* cały kalafior * duży kawałek dyni

* masło

* curry * garam masala * sól * pieprz * czosnek 

* do podania: jogurt, pestki słonecznika, natka pietruszki

Pokrojoną marchewkę, pietruszkę, seler i połowę ziemniaków wrzucamy do gara z liściem, zielem, lubczykiem i gotujemy. Gdy warzywa się trochę podgotują, dodajemy pokrojonego kalafiora, dynię, resztę ziemniaków i przypraw i gotujemy do miękkości. W międzyczasie dorzucamy masło. Mniejsze kawałki dyni i ziemniaków powinny się rozgotować, tak że zupa ma przyjemną kremową konsystencję.

oooostatni talerz z wielkiego gara

Ps. został mi jeszcze wielki kawał dyni do przerobienia. Jakieś pomysły? Może ciasto? :)

Aloo gobi

Kuchnia hinduska jest najsmaczniejsza ze wszystkich, które do tej pory poznałam. No może oprócz hiszpańskiej, ale ona nadaje się zdecydowanie  bardziej na lato, a teraz mimo że bez śniegu, to jednak mamy zimę.

Kuchnia hinduska kojarzy mi się z dużą ilością warzyw strączkowych i przepisów wegetariańskich w ogóle, z gęstymi, dość tłustymi sosami podawanymi z ryżem lub chlebem naan mmmm… Do tego mnóstwo aromatycznych przypraw, którym dania zawdzięczają swój smak (są takie, które przyprawia się nawet kilkunastoma różnymi!).

W tym roku Święty Mikołaj wpadł na pomysł, żeby jego urodziny uczcić w hinduskiej restauracji.  W każdej, w jakiej byłam do tej pory, smakowały mi wszystkie podane potrawy, choć nigdy nie umiałabym sama ustalić składów mieszanek przypraw w nich użytych. Danie, które zamówiłam tym razem – Aloo Gobi – tak mi zasmakowało, że postanowiłam odtworzyć je później w domu. Zaczerpnęłam boskiej wiedzy Świętego w sprawie przypraw i przeczesałam sklepy w ich poszukiwaniu. Najciężej było zdobić kmin rzymski. Gdy go kupiłam, od razu otworzyłam i rozgryzłam kilka nasion z ciekawości, i już wiedziałam że to jest właśnie to, co nadaje orientalny smak wielu hinduskim daniom.

Zaczerpnęłam jeszcze raz wszechwiedzy Świętego, mimo że już dawno po świętach, tym razem w sprawach proporcji.

Aloo Gobi,

czyli ziemniaki z kalafiorem w orientalnych przyprawach

SKŁADNIKI:

* 0,5 kg ziemniaków * 0,5 kg kalafiora

* 3 łyżki oleju roślinnego

 * 2 ząbki czosnku

* 1 łyżeczka nasion kminku

* 1 łyżeczka mielonej kolendry

* 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego

* 1 łyżeczka imbiru

* 0,5 łyżeczki kurkumy

* 0,5 łyżeczki soli

* szczypta chilli

* świeża kolendra do ozdoby (u mnie pietruszka, bo w sklepie kolendry brak)

WYKONANIE:

W dużym garnku rozgrzać tłuszcz, wrzucić nasiona kminku i podsmażyć aż zaczną trzaskać. Następnie wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki a gdy zmiękną, małe różyczki kalafiora i drobno posiekany czosnek. Pozostałe przyprawy zmieszać w miseczce z ok. 100 ml wody, zalać nią warzywa i dusić pod przykryciem ok 20-30minut, w razie potrzeby podlać wodą.

Podawać z ryżem lub hinduskim pieczywem.

 Aloo Gobi w restauracji miało dużo gęstego pomidorowego sosu, natomiast Mikołaj mówi, że oryginalne wygląda tak, jak to wyżej.

Smacznego, życzy HinduKanka.