Posts tagged ‘szpinak’

zielone babeczki kokosowo-szpinakowe

Genialny przepis na babeczki, które poprawiają humor swoim pięknym zielonym kolorem.

Słodkie, wegańskie, kokosowe.

Pyszne!

składniki suche:

* szklanka mąki

* szklanka wiórków kokosowych

* 1/2 szklanki cukru  

* łyżeczka proszku do pieczenia

składniki mokre:

* 100 gram szpinaku (koniecznie świeżego, bo to jemu babeczki zawdzięczają swój intensywny kolor)

* 1/2 szklanki mleka roślinnego 

* 1/3 szklanki oleju 

* łyżeczka octu

wykonanie:

Składniki suche wymieszać w misce, w drugim naczyniu zmiksować blenderem składniki mokre. Mokre wlać do suchych i wymieszać łyżką. Przełożyć do foremek na babeczki i piec w temperaturze 180 stopni do suchego patyczka, około 20-30 minut. Po ostudzeniu można polać czekoladą i posypać wiórkami koko. 

Przepis zgapiony stąd:)

Smacznego!

Reklamy

Curry – ziemniaki i zielone liście

Curry – ziemniaki i zielone liście

Składniki:

* 3-4 ziemniaki,

* 1 marchewka, 1 pietruszka/ lub inne warzywa korzeniowe, które akurat mamy,

* ok. 1,5 kg szpinaku lub innych zielonych warzyw/ ja wrzuciłam szpinak, botwinkę, por, liście rzodkiewki, nać marchwii i pietruszki, 

* olej – ok 3 łyżki,

* 1 łyżeczka gorczycy,

* 1/4 łyżeczki asafetydy,

* 1 łyżeczka kurkumy,

* 2 szklanki wody, 

* 1 łyżeczka soli,

* 3 łyżeczki zmielonej kolendry,

* 3 łyżki soku z cytryny,

* 3 ząbki czosnku,

Wykonanie:

Najpierw należy przygotować warzywa: ziemniaki, marchew, pietruszkę pokroić w małą kostkę, szpinaki i inne liście drobno posiekać. Rozgrzać olej w dużym garnku, dodać gorczycę i asafetydę. Kiedy gorczyca zacznie strzelać, dodać kurkumę, ziemniaki, warzywa korzeniowe i wodę. Wymieszać i gotować przez 5-10 min. Następnie dodać liście, sól, kolendrę, drobno posiekany czosnek i sok z cytryny. Wymieszać i gotować przez kolejne 15-20 minut.

Curry można podawać z ryżem lub indyjskim pieczywem. Mimo dużej ilości przypraw jest delikatne w smaku. Wielbiciele pikantnych dań mogą, podczas gotowania, dodać papryczkę w odpowiedniej dla siebie ilości.  Przed podaniem curry można polać jogurtem naturalnym, przystroić świeżymi liśćmi szpinaku, kolendry czy pietruszki. 

Bazowałam na przepisie z Ajurwedyjskiej książki kucharskiej.

Smacznego, życzy Panikanka!

Kulebiak

Z uporem maniaka gotuję barszcz. Tej zimy mi się chyba nie znudzi. Piję kubek na śniadanie, piję kubek na obiad i na kolację, na przemian z czystym bulionem z dodatkiem pasty miso. Kuchenka przyzwyczaiła się już do różowych plam.

Gotuję barszcz w przeróżnych wersjach. Do bulionu wrzucam surowe starkowane albo pokorojone buraki i gotuję. Nalewam do kubka i wlewam chlust mojego ulubionego ostatnio oleju sezamowego. Albo buraki piekę i zamrażam po kilka już obranych, żeby potem tylko wyjąć, wrzucić do gara, zalać wodą  i gotować. Czasem robię zakwas, a z pozostałych po nim buraków gotuję…barszcz oczywiście. On and on

Do barszczu pasują wszelkie uszka, pierogi i paszteciki. A żeby zrobić dużo i za bardzo się nie napracować, można zawinąć kulebiak.  Robimy pulchne ciasto drożdżowe i zawijamy w nie farsz. Taki duży pieróg po upieczeniu kroimy na kawałki w miarę popytu/apetytu. 

Ponieważ ciasto drożdżowe nie jest moją specjalnością podaję przepis ze starej książki kucharskiej, z której korzystałam. Farsze to moja radosna twórczość. Moja mama robiła kulebiak z mięsem. U mnie farsz oczywiście wegetariański – w pierwszej wersji z kapusty kiszonej, w wersji 2.0 – ze szpinakiem.

Ciasto:

* 250g mąki

* 15 g drożdży + trochę cukru do rozczynu

* 125 ml mleka

* 2 jajka

* sól

* 30 g masła

W misce drożdże rozetrzeć z cukrem, dodać 2-3 łyżki mąki i trochę mleka, tak aby powstał rozczyn o gęstości śmietany. Wymieszać i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Gdy wyrośnie, dodać jajko i żółtko (białko zostawić do posmarowania kulebiaka przed włożeniem do pieca), resztę mąki, mleka, sól i wyrobić gładkie ciasto.  Jeśli ciasto jest za gęste wlać kilka łyżek wody.  Po wyrobieniu  dodawać stopniowo stopiony tłuszcz i wyrabiać dalej. oprószyć mąką, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia. Gdy ciasto dwukrotnie zwiększy objętość, wyłożyć na blat posypany mąką, szybko wyrobić i wałkować na pożądany kształt. Farsz zawinąć w ciasto, włożyć do blaszki wyłożonej papierem, wierzch posmarować rozmąconym białkiem i piec ok. godziny w dobrze nagrzanym piekarniku. 

1.0 Kulebiak pieczony w okrągłej foremce; farsz: cebula, trochę pieczarek+duszona kiszona i przyprawy


(To wcale nie jest ta pożyczona książka, której mam nie czytać przy jedzeniu, kochanie)

2.0 Kulebiak z podłużnej foremki; farsz: cebula, szpinak, garść ziaren różnych, przyprawy.

Smacznego!

ps. jaka to wdzięczna nazwa – kulebiak, taka słowiańska, okrągła i jakby ktoś puszczał do nas oko;)

Spinach paneer czyli gęsty sos szpinakowy z indyjskim serem paneer

Kuchnia indyjska to moja ulubiona i o tym już wspominałam.

Zakochałam się w niej, kiedy moja przyjaciółka pracowała w Taj Mahal, a Banti, Bitu i Bahadel, z braku klientów przygotowywali potrawy dla siebie i hinduskiej społeczności z miasteczka, która wpadała w różnej ilości i o różnych porach na wspólne rodzinne posiłki. Gdy odwiedzałam ją po pracy, wiecznie natarczywy (lekko mówiąc) Banti częstował mnie różnymi smakołykami przynoszonymi z kuchni i wiecznie, mimo odmów, składał propozycje spotkań. Koleżanka przynosiła też po pracy do domu pyszne hinduskie pieczywo i tłuste sosy, na pewno nie wskazane na kolacje;)

Za każdym razem, gdy odwiedzam indyjską restaurację, gęba mi się nie zamyka, bo jem jem i jem a przerwach tylko się ślinę i uśmiecham. Jedzenie jest drogie, ale wynika to raczej z faktu, że używa się w nich dużej ilości aromatycznych przypraw, niektórych trudno u nas dostępnych, a półprodukty do potraw kucharze przygotowują na miejscu w restauracji, choćby indyjskie pieczywo, czy nawet jogurt i ser. Więc jak dla mnie warto skusić się czasem na tak pyszną i tradycyjną kuchnię.

Ah, mogłabym tak ględzić godzinę…ale do przepisu!

Czasem staram się upichcić coś hinduskiego z lepszym bądź gorszym efektem. Zaglądam wtedy na stronę Manjula’s kitchen, sympatycznej hinduski, w której kuchni chętnie bym zamieszkała. Manjula kręci filmiki i pokazuje jak przygotowywać wegetariańskie dania tradycyjnej kuchni hinduskiej, tak jak nauczyła się od mamy. Uwielbiam jej akcent i jej gęstą, aromatyczną kuchnie. Moje dzisiejsze danie – Spinach Paneer, jadłam w hinduskiej restauracji w moim mieście i potem starałam się je odtworzyć za dobrą radą cioci Manjuli. 

SPINACH PANEER

Składniki:

* 4 szklanki drobno posiekanego szpinaku, albo paczka mrożonego rozdrobnionego/ u mnie świeży w całości

* 250 gram indyjskiego sera paneer /nigdy nie widziałam go w sklepie, więc zastąpiłam dość zbliżonym serkiem capri

* 2 średnie pomidory bez skórki / w pomidorowym sezonie ok, ale zimą można zastąpić 2 łyżkami koncentratu pomidorowego rozcieńczonego lekko wodą

*1  łyżeczka posiekanego imbiru

* 1 łyżeczka zmielonej kolendry

* 1/2 łyżeczki kurkumy

* 1/2  łyżeczki chilli w proszku

* 1 łyżka oleju

* 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego

*  szczypta asafetidy / można pominąć

* sól do smaku

* 2 łyżki mąki razowej / ja zagęściłam sos mąką jaglaną coby zdrowiej było

* 1/3 szklanki śmietanki kremówki

* 1/2 świeżego pomidora pokrojonego w plastry do podania / można pominąć

Wykonanie:

Pomidory zmiksować z imbirem na puree, dodać kolendrę, kurkumę i chilli. Mąkę rozmieszać w śmietance. Podsmażyć przez kilka minut pokrojony w kostkę ser, tak aby lekko się zrumienił, a następnie wyciągnąć na papier aby obciekł z tłuszczu. Na patelni (albo najlepiej w woku) rozgrzać olej,  dodać kmin i asafetidę. Przez krótką chwilę podprażyć (uwaga można łatwo przypalić!) i dodać pomidorowe puree. Następnie dodać szpinak (wcześniej rozmrożony) i dusić całość pod przykryciem około 10 minut. Dodać śmietankę z mąką i gotować następne 5 minut. Na koniec dodać ser, delikatnie wymieszać i gotować na wolnym ogniu jeszcze 2-3 minuty. I gotowe. Podawać z ryżem albo jeśli z indyjskim pieczywem to już luksu:)

Przepis pochodzi stąd.

A teraz gdy wchodzę do kuchni…

myślę już tylko o tym jak zrobić pyszny barszcz:)

Makaron ze szpinakiem

Kupiłam dziś na rynku 2 garście młodego szpinaku. Pan miał bardzo duże ręce, bo wyszło tego ponad kilogram;) 

Najprostszy makaron ze szpinakiem

SKŁADNIKI:

* paczka makaronu

* ok 500 gram świeżego szpinaku 

* 2 duże cebule

* 5 ząbków czosnku

* mała kwaśna śmietana

* Sól, pieprz, ewentualnie dobra vegeta, olej do smażenia 

WYKONANIE:

W dużym garze podsmażyć na oleju cebule i 3 ząbki czosnku pokrojone w duże kawałki. Dodać umyty młody szpinak w całości, albo lekko pokrojony, posypać vegetą i dusić na małym ogniu aż szpinak zmięknie. Doprawić do smaku solą, pieprzem, drobniutko posiekanym czosnkiem i jeszcze chwilę gotować. Zabielić śmietaną – uwaga żeby się nie zważyła! Najpierw trochę sosu wlać do śmietany i wymieszać, a następnie wlać całość do sosu.  Pomieszać z ugotowanym wcześniej makaronem. Ozdobić świeżym szpinaksem.

Smacznego.

Szpinak? Nudy.  

 

O wegetariance, mięsożercy i o pizzy ze szpinakiem

O wegetariance i mięsożercy

Po dłuższym przestoju wracam do równowagi, gotowania i blogowania. Dobry nastrój idzie u mnie w parze z chęcią tworzenia i dbania o siebie, a więc i gotowania. Na dobry (drugi) początek kilka moich refleksji o wegetarianizmie, kocim żarciu, a na deser, a właściwie późną kolację pizza szpinakowa.

Zawsze mnie irytowały posty ze zdjęciami kotów czy psów na blogach kulinarnych. Tu jedzenie a tu pies…jakoś mi to nie wygląda apetycznie.

A teraz?

No cóż, jakby to powiedzieć;)

Jakiś czas temu zrezygnowałam całkowicie z jedzenia mięsa, a do naszego domu wprowadził się mięsożerca i to na dodatek darmozjad co sam sobie nawet  jeść nie zrobi.

Do niedawna jadłam okazyjnie ryby i owoce morza. Polubiłam je bardzo mieszkając w Hiszpanii. Paella z krewetkami w całych jeszcze pancerzach, zupa rybna czy ryba pieczona, wszystko to świeże nie przesadnie przyprawione, pyszne. Jadałam je w dużych ilościach, ale od pewnego czasu coraz rzadziej i rzadziej, aż przestałam mieć ochotę na jakiekolwiek mięso, nawet to najdelikatniejsze. Nieporównywalna jakości ryb i owoców morza, jakie dostać można mieszkając na wybrzeżu ciepłego kraju a w głębi naszego kraju, to już całkiem inny temat. Weźmy choćby krewetki -kupione w polskim (nawet najbardziej super-) markecie są pełne chemii, glazury i do tego jeszcze drogie jak… szkoda gadać. Tak więc jestem już 100 procentową wegetariankę. Laktoowowegetarianką mówiąc ściślej.

Za to do naszego domu wprowadził się mięsożerca. Te kilka dni, które jest z nami sprowokowały mnie do wielu refleksji, poszukiwań i rozmów.

Kot jest drapieżnikiem, jego układ pokarmowy jest przystosowany do gryzienia i trawienia mięsa. Mimo  że sama jestem wegetarianką, na pewno nie zmuszę go do zostania jaroszem. Pół biedy, że jestem vege bardziej ze względów zdrowotnych niż etycznych, więc po jakimś czasie pewnie zobojętnieje na widok jego michy i się po prostu przyzwyczaję. Ale pierwsze dni z Melexem wystawiły moją cierpliwość na próbę. Bo mięcho musi być.

Przeczytałam chyba każdy wątek na każdym kocim i na każdym vege forum i mnóstwo artykułów na temat zdrowego żywienia kota. Zorientowałam się że większość karm, jakie można kupić w przeciętnym markecie czy sklepie zoologicznym jest pełna chemii, a zawartość mięsa (które powinno stanowić w jego diecie większość) ma na poziomie poniżej kilkunastu, a czasem nawet poniżej 5 procent. Fast food o ładnym kształcie i kolorze dla kotów. Barwione na różne kolory ziarenka w różnych kształtach. Jakby to robiło kotu jakąkolwiek różnicę. A chcąc dawać Melexowi to co najlepsze…

Po kilu ładnych (bardzo łaaadnych) latach odwiedziłam rzeźnika. Koleżanka mówi, że mięso w lodówce kojarzy jej się z prosektorium. Wystają nogi kurczaka z lodówki… Mi też jakoś dziwnie patrzyło się na serca i żołądki, które wesoła Pani poleciła i zapakowała w foliówkę śmiejąc się przy okazji ze mnie wegetarianki u rzeźnika i mi mówi, że trzeba było myśleć wcześniej. No właśnie, trzeba było. Mięso chyba jednak kupować i kroić będzie W.  Można by jedynie kupować gotowce, ale one i tak zawierają mięso, więc problem dla wegetarian nie znika, a jedynie jest zakamuflowany z kolorowe opakowanie. Dość gadania na dziś, pasztecik słodko śpi, ja poszukam jeszcze dla niego jakiejś dobrej jakościowo karmy, a tymczasem my na kolację…

Pizza ze szpinakiem na cienkim kruchym cieście.

CIASTO:  

* Saszetka suchych drożdży + pół szklanki ciepłej wody

* Ok. pół kilograma maki pszennej 

* 2-3 łyżki oleju z pestek winogron

* Sól, zioła prowansalskie

DODATKI:  

*Szpinak *Cebula  *Czosnek  *Oliwa *Zioła  *Mozarella

SOS CZOSNKOWY:  

*Pół na pół majonezu i kwaśnej śmietany 

*Pokrojony lub przeciśnięty przez praskę czosnek.

WYKONANIE:

Drożdże wsypać do ciepłej wody i odstawić na 15-20 minut. Po tym czasie wodę i olej wlać do dużej miski, wsypać przyprawy, mąkę i wyrobić ciasto, w razie potrzeby dolewając ciepłej wody. Ciasto powinno być delikatne i elastyczne. Podzielić na 4 części i zostawić w misce przykrytej ściereczką do wyrośnięcia na min.godzinę. Z każdej części uformować spód do pizzy okrągły, kwadratowy, dowolny. Ponieważ mi się nigdy nie chce wałkować ciasta, rozlepiam je po prostu palcami na wyłożonej folią aluminiową i posmarowanej oliwą blaszce. Pizza może nie jest równa ale tak samo smaczna jak okrągluśka. Na wierzch nałożyć pokrojoną cebulę i czosnek, porwane liście szpinaku, skropić oliwą posypać ziołami i wstawić do pieca na 20 minut i 220 stopni. Chwilę przed wyciągnięciem położyć na wierzchy mozarellę. Podawać z sosem czosnkowym.

Smacznego, życzy Pani Kanka i Melex (który swojej michy nie pokaże)